wtorek, 21 stycznia 2014

Zemsta kanarka

   Tak powinien się ten kardigan nazywać, bo odporne to dziadostwo było na wszelkie próby dziergania, że klękajcie narody.
   Zachciało mi się swetrzyska gdzieś tak koło września, no bo przecież zima kiedyś tam nadejdzie i takie coś udziergane będzie jak znalazł. A że ja zimna straaaaaasznie nie lubię i w zimę zakładam na siebie wszystko co popadnie, to takie luźne wdzianko jest w sam raz, zawsze coś pod spód można jeszcze upchać.
   No to wzięłam i zakupiłam w pobliskiej pasmanterii 6 motków w kolorze, jak widać poniżej, przytrutego kanarka i siędłam do dziergania.







 A swoją drogą nie wiem czemu nasza pasmanteria nazywa się pasmanteria. Przykładowy asortyment tegoż przybytku: ściereczki kuchenne, poduszki puchowe, staniki zrobione z beretów (taaaakie wielkie), plastikowe miski, baterie i garnki. Z dodatków krawieckich można się  skusić na gumę do majtek, ewentualnie na różową gumkę z falbanką, 2 motki kordonka - jeden beżowy drugi biały, 3 rodzaje guzików (brzydkie i do d..y) i parę paczek akrylu w kolorach bardzo zbliżonych do przytrutego kanarka. Aha i jeszcze nici i mulina - ot i cały asortyment.
   No ale cóż, jak babę przyciśnie to i wśród garów wypatrzy coś, co przy sporej dozie wyobraźni, da się przerobić na jakieś rękodzieło.Takoż było i ze mną.
   Akryl "Kotek", bo tak się to ustrojstwo nazywa, skrzypi jak nienaoliwione drzwi. Na pewno mnie słychać zanim mnie widać. Cicho się w tym swetrze nie podkradnę. Wybór wzoru to była droga przez mękę. Chłop to się mnie już nawet przestał pytać co dziergam, bo po trzech miesiącach warczenia  "no przecież próbkę robię" zaczął miewać nerwowe tiki. Wszystko z tej włóczki robione przypominało średniowieczną zbroję. Serio, jedna z próbek robiona w warkocze sama stała zdjęta z drutów i zwinięta w rulon. Gazetek ze wzorami mam w domu gdzieś tak koło 300! no i oczywiście nie skorzystałam z żadnej tylko sama coś tam wymyśliłam. Efekt jest taki, że samo może  nie stoi, ale zginać się w tym trudno, skrzypi - ale to już mówiłam, ma za to tę zaletę, że ciepłe no i pod spód rzeczywiście wlezie jeszcze jakiś golf. Ciekawa jestem prania, bo może zamiast kardigana otrzymam w jakiś czarodziejski sposób narzutę na małżeńskie łoże. Hmmm...okaże się to niebawem :)














  No i jeszcze coś z ogłoszeń parafialnych
  Jak pewnie zauważyłyście, na pasku bocznym wisi sobie obrazek a na nim jest napisane, że biorę udział w wydarzeniu pt. "Blog roku 2013". No nie mogłam się oprzeć okazji, żeby sobie troszkę nie połechtać mojej próżności. Zgłoszenia blogów trwają do 30 stycznia do godz. 12:00 a od godz. 15:00 tego dnia można już głosować na swój ulubiony blog. Dlatego też, jeśli jakimś sposobem mój blog należy do tych Waszych ulubionych i w ten sposób zechcecie to okazać to będzie mi baaardzo miło :))) A w obrazek można kliknąć, by pooglądać także inne startujące blogi jak i dowiedzieć się trochę więcej o szczegółach.  A ja i tak będę się Wam namolnie przypominać :))