środa, 10 października 2012

Tragedia japońska, akt I (i raczej ostatni)


 ...przynajmniej jeśli chodzi o ten model.  

W tragedii udział wzięli:
- w roli głównej zdjęcie modelu z książki Pattern Magic
- w roli reżysera - moja znerwicowana i zestresowana osoba,
- obsługa techniczna - stary Łucznik (i morze, chciałoby się powiedzieć), prześcieradło ze szmateksu , kawałek materiału z przeceny, wykrój bluzki z Papavero.

Przedstawienie  rozpoczęło się w dniu wczorajszym od znalezienia, wydawałoby się, odpowiedniego wykroju bazowego. Piszę, wydawałoby się, bo  w miarę rozwijania się akcji reżyser (czyli ja) coraz bardziej skłaniał się do zmiany obsługi technicznej.




 Po wielu konsultacjach społecznych, rozmowach mediacyjnych z własnym ego i kilku wypitych kawach udało mi się (tak przynajmniej się wydawało) rozkminić te japońskie obrazki. Za opis,  z wiadomych przyczyn, nie miałam zamiaru się zabierać (jedyne co udało mi się odczytać na schemacie, to skrót BP, umieszczony dokładnie w miejscu środka biustu czyli BUST POINT - huraaaa!) Powstało więc takie coś..




 Po przygotowaniu wykroju zaprosiłam na gościnne występy wspomniane już białe prześcieradło. Biedactwo,i tak już było po przejściach (bo z second handu), to jeszcze ja mu  dołożyłam, i to porządnie. Pobazgrałam, pocięłam, naszpilkowałam, i przejechałam starym Łucznikiem, co to jeszcze może. Wyszło to.....Postrach wsi i miasteczek, lub ewentualnie turystyczna atrakcja.
Dla porównania obok nasza azjatycka piękność.

 









 To, co to coś ma w środku, jest jeszcze bardziej przerażjące.....brrrrr.






Podziękowałam zatem szmacie za współpracę i w dniu dzisiejszym stanęłam oko w oko z nową , wschodzącą gwiazdą pasmanterii i sklepów z tkaninami. Nastąpiła powtórka z rozrywki, czyli pobazgrałam, pocięłam, naszpilkowałam i rozjechałam Łucznikiem (tak, tak, to ten sam co jeszcze, nadal może). I klapa... Pomimo zmiany szmaty na mniejszą szmatę, bardziej jędrną i nie sflaczałą wyszło jak przedtem.



 No, może trochę lepiej, bo przynajmniej widać "jakieś" zakładki




Ale widać je tyko z odpowiedniego profilu i tylko i wyłącznie na Pancernej Heli, bo ja, jak się okazuje mam piersi. I tam właśnie, na tych gruczołach mlecznych rozłazi się  całe to tałatajstwo i mogę se gadać i krzyczeć i w ogóle a zakładek "ni ma". Dlatego też obraziłam się na cały świat azjatycki, wymyślający te formy na bezformne azjatki i nawet sobie zdjęcia nie zrobiłam (taka moja, osobista wendetta).




 Jedyny jasny punkt w tej wersji (nie mówię o jakichś fajerwerkach) to bebechy tej bluzki, które wyglądają lepiej niż te biało-szmaciane, po resekcji żołądka.



 Wnioski:
1. Muszę pozbyć się cycków, jak radośnie obwieścił mi mój Szanowny po "konstruktywnej" krytyce mojego dalekowschodniego dzieła, albo zrezygnować z tego modelu. Ta druga opcja wydaje mi się mniej bolesna i chyba przy niej zostanę (a na złość chłopu, co to się zna jak kura na pieprzu)

2. Obrazki to jednak nie wszystko (i tu znowu sprzeciw chłopa mego - wzrokowca - wiadomo), fajnie by było pouczyć się języków bardzo mi obcych, co teraz zaowocowałoby szybszym i mam nadzieję dokładniejszym czytaniem ze zrozumieniem (pomijając te odrywcze BP).

3. Nie wpadać w euforię na widok kolejnego super, ekstra, wspaniałego modelu (nie wpadanie w euforię mi nie grozi, bo mam krótką pamięć i zaręczam, że najdalej za parę dni będę ćwikać jakiś nowy wynalazek z tej książki, może kiedyś któryś mi wyjdzie?)


Premiera tragedii japońskiej okazała się totalnym gniotem. Dalsze spektakle cyklu "Z Kraju Kwitnącej Wiśni" czasowo odwołane (ale jak wspomniałam, nie na długo). 
A ja może zajmę się trochę polską twórczością i folklorem. Materiał na spodnie coraz głośniej kwika z pudełka i chyba pora najwyższa zarżnąć tę świnkę. Może pójdzie bardziej gładko, niż z tymi japońskimi gejszami (żeby nie powiedzieć...dziw...ami).



37 komentarzy:

  1. Witam, tak sobie oglądam :)
    Nie wydaje Ci się że te "zakładki" nie są cięte?Sądząc ze zdjęcia lewej strony Ty swoje przecięłaś a w tej książce ze wzorami chyba jednak nie są. Tak jakby origami z tkaniny w tym miejscu powstało - ułożone i "podczepione" w strategicznych miejscach. Te czerwone linie na arkuszu wzoru to są chyba linie złożeń.Linia dołu wzoru też jest "przedłużona". Nie wiem jak wyglądał Twój wykrój po skrojeniu... W miejscu gdzie u Ciebie jest szew zakładki tam jest zaprasowanie. Wiem, że to wszystko chaotyczne takie...lepiej się rozmawia na żywo :)Ale ogólnie podziwiam za podjęcie próby - szalone te wzory, mnie by się chyba nie chciało nawet zaczynać:) Życzę sukcesów i pozdrawiam Aniaczu

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem, one są składane, ale nijak nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Robiły mi się jakieś guły. Chciałabym zobaczyć "na żywca" jak oni to robią. Trzeba chyba ruszyć na YouTuba :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam bardzo ciekawa jak Ci wyjdzie, bo od dawna czaję się na ten wzór :) Wydaje mi się, że nie ma szans uzyskania takiego efektu z ciętej wersji. Ja bym powycinała miniaturki z papieru i po prostu potestowała składanie tego. Łatwo mówić, trudniej zrobić. Jesteśmy z Tobą, nie poddawaj się :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z origami wart rozważenia :), kiedyś w końcu zabraknie mi prześcieradeł na te moje eksperymenty:)
      Za wsparcie moralne w wojnie polsko-japońskiej dziękuję, będę walczyć dalej ku chwale Ojczyzny.

      Usuń
  4. Trochę marudzisz, że gniot wyszedł, a tak naprawdę aż tak źle nie jest. Szczególnie na tej bluzce z różowego materiału. Kolor ładny zakładki też okej wyszły, a co niektórym to powiedz że tak miało być:) Obrzucisz dół i rękawki i będzie dobrze. A na człowieku też inaczej wyglądają ubrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uznanie tego mojego potworka, różowa bluzka (w oryginale jest raczej ciemno-łososiowa)rzeczywiście wygląda lepiej niż to biało-szmaciane coś. Wyrzucić trochę szkoda, więc pewnie swoje odleży, zanim coś na nią wymyślę :))

      Usuń
  5. Te japońskie dzi... ewczęta to chyba rzeczywiście nieco mniej mają "warunków do puzonu", jak to mój znajomy muzyk określa. I zgadzam się z pierwszym komentarzem, że tam w oryginale jest jakby bardziej "origami" z materiału. Co nie zmienia faktu, że wersja numer dwa jest na Heli bardzo poprawna. Jak skończę z carskim sezonem, to się temu bliżej przyjrzę... chyba, bo ja jednak też mam czym oddychać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To składanie widziałam od początku, ale jak pisałam wyżej nie mogłam sobie z tym poradzić, a że Polka potrafi to ciachnęłam to wszystko w miejscach problemowych i powstało co powstało. No i w sumie nie wiem czy problem w sekcji dętej czy w niedokładnym szablonie, czy po prostu tego nie da się nosić. Ale podejrzewam,że jak weźmiesz to w swoje czarodziejskie łapki to nam koparki poopadają :))

      Usuń
  6. a nie mówiłam że to tylko do oglądania :P:P to wszytko pięknie wyglada na pieknym zdjęciu, według mnie oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mówiłaś, mówiłaś, ale ja się uparłam i sobie uszyłam :)))) a teraz będę dumała w czym problem, bo przecież to nie moja wina, że nie znam japońskiego (bo tam może napisali, że to tylko do wglądu, hi,hi,hi :))))

      Usuń
    2. ja mam tą kiążkę po angielsku i wydaje mi się, że nie do końca zrobiłaś tak jak to powinno być... jak chesz to mogę Ci podesłać skan tej strony (o ile nadal będziesz walczyć :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Bardzo chętnie,walczę do końca :)))

      Usuń
  7. szacun, że próbowałaś, dla mnie to czarna magia:-)) pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale jak się okazuje to dla mnie też :))

      Usuń
  8. Teraz to mi zaimponowałaś ! Kurczę za diabla bym się za to to nie wzięła,oczami wyobraźni sobie nakładam na moje gruczoły mleczne te origami i widzę super wielkie już nie gruczoły a cyce.Pozostanę wierna naszej rodzimej produkcji dostosowanej do normalnej Polskiej Dziołchy, a nie tam jakiejś super płaskiej, a nawet i wklęsłej Azjatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Ale ja też wzięłam się dziś za "normalną robotę" i zaczęłam spodnie-rurki. Pewnie niedługo objawią się na blogu :)

      Usuń
  9. A mi się od pierwszego spojrzenia wydawało,że tam trzeba zaszewkę piersiową przenieść i "schować" w jednej z tych zakładek.Zauważ,że na zdjęciu z książki z boku nie widać,żeby było jakieś cięcie zaszewkowe. Nie wiem na ile by to pomogło. I jeszcze takie pytanie: ten wykrój miałaś sprawdzony? Leży na tobie taki sam z siebie? Bo nie ma sensu przerabiać czegoś, co nie leży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, na zdjęciu wygląda jakby tam nie było żadnej zaszewki. Przyznam się, że się nad tym jakoś głębiej nie zastanawiałam :))), po prostu wzięłam wykrój bluzki, który leżał na mnie idealnie (odpowiadając na drugą część Twojego pytania)i pociachałam tu i ówdzie. Też nie wiem czy rezygnacja z zaszewki coś by dała, czy nie? Ja ciągle tylko się zastanawiam, jak oni poskładali ten materiał, bo że to nie jest szyte to jestem pewna na 100% :)))

      Usuń
    2. Bo tam nie ma zaszewki, została przeniesiona w jedną z zakładek. Trochę za daleko je pozszywałaś. Na dużym biuście takie zakładki nie ułożą się jak na zdjęciu oryginału, ale ten motyw można wykorzystać na plecach, będzie pięknie wyglądał. Tutaj przykład tego na plecach http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/481154_10150903387834173_1877576542_n.jpg pozdrawiamy, papavero.pl ;-)

      A tutaj jeszcze przykład przodu http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/150975_10150764359344173_1126377013_n.jpg to tak że się da jeszcze łądniej niż u japończyków

      Usuń
    3. Byłam, widziałam :))) Pierwsze zdjęcie, to na plecach rzeczywiście bardzo przypomina to co ja "ududlałam" w wersji różowej. Ale bardzo podoba mi się to drugie rozwiązanie i chciałabym wiedzieć, jak to zostało wykonane. I oczywiście wierzę, że Polak potrafi lepiej :))))

      Usuń
    4. P.S.
      I bardzo mi miło, że "samo" papavero, które bardzo lubię i cenię, zauważyło mój skromny i początkujący blog. Całuski :)))

      Usuń
  10. Siostra nie znam się ale czy te nieszczęsne zakładki nie są przyszyte do dołu bluzki? A może trzeba użyć taśmy dwustronnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś je tam poskładali, nie wiem jak :) A taśmą to ja bym to wszystko posklejała :)

      Usuń
  11. Nie poddawaj się! Drugi model zdecydowanie lepszy od pierwszego. Tylko ja bym zaprasowała te złożenia i chyba jednak przeszyła kawałek dalej. Czekam na 3 model według skanów od Gacka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Może właśnie do trzech razy sztuka :)
      Co od przeszycia to ten pierwszy model tak właśnie szyłam, no i nie bardzo to wygląda.

      Usuń
  12. Cześć!
    Podziwiam, nieźle się musiałaś napracować z tą bluzką i to nawet x2.
    Ta ich bluzeczka wygląda na pierwszy rzut oka jakby była uszyta z klejonki czy jakiejś pianki, a może to len? Faktycznie ładna :) Tylko oni tam nie przewidzieli miejsca na europejski biust, bo ich wersja jest kompletnie płaska :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze bym zapomniała, z tego co widzę w poście na dole to tak jakby środka bluzki (tam gdzie na formach jest powycinane) nie wycinasz tylko zostawiasz materiał i zakładki ciągniesz aż do pasa. :) nie wiem czy wiesz o co mi chodzi ;p

      Usuń
    2. Dobrze kombinujesz :), to jest składane, tylko jak próbowałam tak robić to w miejscach gdzie te zakładki zachodziły na siebie robiła mi się taka gula i nie umiałam tego ułożyć. Mam nadzieję, że obiecany skan po angielsku od GaceK wyjaśni mi tu sytuację, ale dziękuję za opinię :)

      Usuń
  13. Podziwiam, że nie cisnęłaś tymi szmatkami w kąt przy pracy :) i widzę, że jesteś bardzo uparta, skoro kombinowałaś dwa razy ;) Ja znając swój charakter rzuciłabym to i niech sobie czeka na moje natchnienie ;)

    Nie wszystkie azjatyckie ciuszki będą się u nas sprawdzać, na ich mikrobiuście taka bluzeczka pewnie się lepiej układa... Ale myślę, że ten fakt zdecydowanie nie jest powodem do rozpaczy ;).

    w wolnej chwili możesz spojrzec na moje wyczyny ;)
    igielka2412.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam możliwości w ekspresowym tempie dorobić się azjatyckiego biustu, a zresztą i za darmo bym go nie chciała :))) NA razie odpoczywam sobie od Dalekiego Wschodu :))

      Usuń
  14. Normalnie origami:D podoba mi się śliczny kolor bluzeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż kolor się podoba :))))

      Usuń
    2. Kochana nie tylko kolor bo krój wykonanie Twoje :)

      Usuń
  15. Ale tu u Ciebie fajnie! Przeczytałam całego bloga od początku a teraz czekam na kolejne wpisy i dodaję sobie Ciebie do listy blogów w Readerze. *^o^*
    Mam te japońskie książki i strasznie podoba mi się sukienka z wielką kokardą z przodu, może spróbuję się z nią zmierzyć? Kibicuję Twojemu sukcesowi z bluzeczką, nie poddawaj się, tylko złam monopol na metodę jej wykonania! ^^*~~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że podoba Ci się moja pisanina i "szwalniane" potworki, oczywiście wpadaj często. Byłoby świetnie gdybyś rozgryzła tą kokardę, bo ja na razie odpoczywam od japońszczyzny. dzięki za obserwowanie :)))

      Usuń
  16. Bluzka ze zdjęcia jest ciekawa i myślę, że warto się podejmować takich wyzwań. Myślę, że głównym problemem jest tutaj kwestia doboru materiału - jeśli będzie za sztywny, nie będzie się to dobrze układać. Niemniej jednak - chylę czoła, że się podjęłaś i że w ogóle o tym napisałaś. Większość wrzuca tylko relację z super udanych projektów, a jak wiadomo nie zawsze wszystko wychodzi tak jakbyśmy chcieli. Pozdrawiam i gdyby były potrzebne jakieś dodatki krawieckie zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Też marzę o tym modelu, ale mnie skutecznie odwiodłaś na jakiś czas. :)

    OdpowiedzUsuń