środa, 5 września 2012

Żeby nie gadali, że nie mam eleganckiej bluzki.


Tak, tak moi drodzy. Czasem coś powstaje pod przymusem opinii publicznej. A to mąż Ci powie, że tyle szyjesz, ale nie masz  żakietu. Albo mama Ci wytknie, że Twoje ciuchy to raczej takie sportowe. Nie mówiąc już o wizycie u teściowej, gdzie po prostu musisz wystąpić w czymś ekstra. Na pewno wiecie o czym mówię.

   A że od samego mówienia to się jeszcze nic nie uszyło, zabrałam się więc dzielnie za kolejne przeglądanie Burd. Skupiłam się na wydaniach w miarę mi współczesnych, bo choć bardzo lubię moje bardzo archiwalne numery, to poczułam nieodpartą chęć uszycia czegoś nowocześniejszego. Zawiesiłam moje błękitne oko na numerze marcowym z 2009 r. I to był strzał w dziesiątkę. Albowiem, na stronie 15 tegoż pisma odkryłam świetną bluzkę (model 109) wykonaną z jedwabnej satyny, w kroju dość swobodną, ale mającą ogromny potencjał.



zdjęcie ze strony burdastyle.com



A że, po ostatnich zakupach w SH,  znalazł się w moim posiadaniu taki oto szal (za całe 7 zł)




nie było się nad czym zastanawiać.




















   To znaczy, teraz tak mówię, ale nie było mi do śmiechu już przy krojeniu. Materiał śliski jak brzuch ryby, cud że nie rozciągliwy. Organizm bardzo żywy i z wieloma kończynami - tak szybko uciekał spod maszyny. Rozleniwiłam się tymi moimi bluzkami z bawełny, a tu szycie pokazało, kto rządzi.. Zeszło mi na krojeniu, szyciu, przymierzaniu i poprawianiu jakieś 5 godzin. Prawdziwy maraton. Ale są i dobre strony tej orki. Pierwszy raz w życiu (i w szyciu też) produkowałam takie ozdobne odszycie przodu, mam na myśli tę szeroką plisę z zapięciami. Popełni łam w niej mnóstwo błędów. Otóż plisa jest podwójna (czyli mamy wierzch i spód), kroimy zatem 4 kawałki (czyli 2 razy z podwójnie złożonego materiału) i tu popełniłam błąd nr 1, gdyż, bo, ponieważ, drugie dwa kawałki skroiłam o pół centymetra węższe. Tragedii można by zaradzić, gdybym zszyła ze sobą te części, które kroiłam razem. Ale, przecież, w ferworze walki przekładałam te puzzle w te i we wte i z powrotem, że mi się zupełnie wszystko pokićkało i w efekcie (ale też szczęście w nieszczęściu) wewnętrzne części plis wyszły mi za wąskie (błąd nr 2 ). Biedy może strasznej nie ma, bo od frontu wszystko gra, ale nie mogłam ich od środka ładnie razem przestębnować (błąd nr 3), więc je po chamsku obrzuciłam overlockiem i po prostu złapałam nitką na ramionach (bo tam jakimś cudem maja tę sama szerokość co wierzchnie części). No po prostu granda i zgrzytanie zębami. A żeby sobie jeszcze uprzyjemnić godziny spędzone przy maszynie postanowiłam - naiwnie i z wielkim entuzjazmem - uwieczniać kolejne etapy powstawania cud-bluzki. Nic Wam jednak nie pokażę, bo materiał wybitnie nie fotogeniczny -  bez lampy źle, jeszcze gorzej z lampą (zupełnie jak z facetami). A tak chciałam zabłysnąć lekcją wszywania plisy. No cóż, może i lepiej, że się nie udało, bo pokazać to i tak nie miałabym co.

   Ale, suma summarum - jestem zadowolona. Bluzko-tunika ma charakter wybitnie wyjściowy, myślę że i jakieś święta można nią opędzić. Materiał oczywiście "śtucny", jakiś taki gnieciuch imitujący kreszowaną satynę czy jedwab, ale nosi się wygodnie. O nadmierne wydzielanie zapachów się nie martwię, bo to przecież ciuszek na jesienno-zimowe okazje, a w tym okresie upałów nie przewiduję. No i fason taki sprzyjający gastronomii, bo spoza tych marszczeń żaden wzdęty brzuszek nie ma prawa się wyłonić. Polecam, tym bardziej, że jeśli uszyje się ją z np. cienkiego szyfonu to może służyć i latem i zimą, w zależności co pod spód włożymy. Jednym słowem "Kobiety do maszyn".

Skoro post taki jakiś jesienny, to wrzucam tu kilka fotek z ogrodu, w którym jesień widać jak na dłoni.







Piękne, prawda?


28 komentarzy:

  1. A dlaczego nie ma zdjęcia na żywym modelu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo żywy model dziś nie bardzo żywy, a przynajmniej nie wygląda na żywego. Pozwoliłam więc dzisiaj wykazać się Pancernej Heli, a jak dojdę do siebie to i ja się pokażę :)

      Usuń
  2. Pancernej Heli :D:D:D: dobre ! ja swoją maszynę nazwałam plastik fantastik hahaha ale pancerna Hela jest extra !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę Helci te wszystkie komplementy, a jak ja znam, to pewnie zadrze nosa jeszcze wyżej, bo to takie trochę zarozumiałe mi wyszło :)

      Usuń
  3. musze zobaczyć na Tobie nim cokolwiek więcej powiem ...bo mi nie do końca pasuje.Wszak to dla Ciebie ...ale chciałam Cię troszkę pokomplementować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No będzie na mnie, będzie. Ale ten tydzień mam tak obfitujący w mało przyjemne wydarzenia, że nie chciałam się ludziom pokazywać. Ale nadrobię tą zaległość.

      Usuń
    2. też oczekuję foto na żywym Twoim ciele

      Usuń
    3. O, rety, widzę, że babie nie odpuścicie :). Obiecuję, że się niedługo ukażę w całym majestacie :)

      Usuń
    4. nie nie...bo to wiesz jak jest..my sobie patrzymy i myślimy "o jakie ładne, ...niech się baba pokaże bo pewnie brzydko jej w tym cudeńku" ihihihi :) no i troszkę nam się samoocena poprawi itd itp:) oczywiście żartuję :) po prostu zupełnie inaczej wygląda ciuch na wieszaku, na Heldze i na człowieku :)

      Usuń
    5. się dopisuję do listy chętnych podglądaczek na ciele Twoim, a nie żelaznym :D

      Usuń
    6. Obiecujęęęęęęę! Ale w przyszłym tygodniu. Bo w tym mam na głowie rozkopaną drogę wokół domu, brygadę robotników i chodzącą pod moim oknem całą noc (w zasadzie już trzecią noc)jakąś motopompę, która usuwa wodę z wykopu. A wszystko przez to , że robią kanalizację i podobno mam być wdzięczna. Na resztę nie starcza mi już entuzjazmu. Ale wybaczcie, nie chciałam, żeby to zabrzmiało jak mowa pogrzebowa. W sumie to mi pochlebiacie (jak każda - jestem trochę próżna), bo to znaczy, że interesuje Was to co robię. Moja miłość własna została pogilgotana jak należy :). Dzięki :)

      Usuń
    7. A, przecież bym zapomniała i małżonek by mi nie darował. Jutro mamy 5 rocznicę ślubu, więc jeszcze zrobiłam tiramisu i przygotowałam rybę na jutro ( sąsiad-wędkarz podrzucił nam pięknego sandacza)no bo przecież ma być romantycznie i wytwornie. No to tyle tytułem wyjaśnień :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy blog, z pewnością będę tu zaglądać częściej :)
    Zapraszam do siebie http://imponderabilia3.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pochwałę i za zaproszenie, chętnie skorzystam

      Usuń
  5. kurcze... jak ja te Wasze ciuszki oglądam i zawsze i ciągle zazdraszczam... no, że mnie tego serca do ubrań brakuje i polotu jakiegoś... :((

    Kurczę no marzę o szyciu dla siebie i na marzeniach okupionych nieudanymi próbami się kończy... złotego środka na siebie jeszcze nie znalazłam.

    Ja nie mam standardowej figury (wiem.. jak każda z nas) i mam taaaki problem z dopasowaniem na siebie na sobie, że jasny szlag mnie trafia... i ciąglę myślę jak tego mojego duplikata zliftingować, żeby było jak należy... robienia go po raz drugi (tym razem z siostrą, to ja chyba nie przeżyję).

    Fajna ta Twoja bluzeczka, ale jw... szerzej się wypowiem jak zobaczę na Tobie :D
    W każdym razie materiał fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu,jak sama przyznajesz, każda z nas ma jakiś feler do ukrycia. co do figury to mam taki sam problem jak ty. Moja góra jest o prawie 2 numery większa niż biodra i moje chude pęcinki. Jak szyję sukienkę to biorę pod uwagę rozmiar biustu a dół jakoś tak dopasowuję, mniejszy problem ze spodniami czy kieckami, chociaż też czasem jest problem bo mam "trochę" brzuszka, ale jakoś to da się ukryć. No i nie wiem czemu narzekasz, że nie lubisz szyć dla siebie, widziałam "Twoje wytworki", bardzo mi się podobają, a pierwszeństwo daję tunice w paski- mniamuśna. Nie poddawaj się. Jak to mówią trening czyni mistrza. :)

      Usuń
    2. tunika, to z dzianiny... ogólnie worek, a tu i tam się dopasuje... ;)

      Ty nawet nie wiesz ile ja się nakombinuję z sukienkami z tkaniny... nic się jeszcze nie nadaje do pokazania, o chodzeniu nie wspomnę nawet po domu, bo się zawsze coś ciągnie. Kurcze, no ale ćwiczę... pewnie jakbym na co dzień ćwiczyła, to by były szybciej efekty, a tak z doskoku pomiędzy jednym a drugim, to efekty na razie mizerne :)
      Wy jakoś idziecie prosto, a ja slalomem jak to moje pikowanie, ale może kiedyś was dooogooonię xD

      a zapomniałam też dodać, że zdjęcie pajęczyny najpiękniejsze... nienawidzę pająków, ale zdjęcia pajęczyn (bez "robotników") to TAK... wyglądają jak koronki misternie dziergane, a z kroplami rosy jak bardzo drogie kolie na szyję...

      Usuń
  6. No widzisz, Ty się martwisz, że nic tylko pikujesz, a dla mnie pikowanie to wyższa szkoła jazdy. czasem mnie nachodzi ochota na jakąś pikowaną torebeczke, czy podkładeczki pod talerz, ale jak pomyslę, że trzeba to wymyślić, może rozrysować, albo nie daj Boże fastrygować to chęć mi przechodzi. Ja lubię szyć szybko, prosto i najlepiej raz, bo strasznie nie lubię szyć po raz drugi takiego samego modelu. Jak widać to co dla ciebie jest proste i co robisz z chęcią dla mnie to czarna nieosiągalna magia.
    A w sprawie pająków, to mam szczęście, bo pająk sobie tam siedział, ale na mój widok czmychnął czym prędzej. Może raczej nie na mój widok, ale na widok spryskiwacza z wodą, bo te piękne krople rosy, to niestety nie rosa, ale zwykła woda, bo jak się już wziełam za fotografowanie to się okazało, że jest południe i rosa to już dawno zamieniła się w parę wodną. Na a co to za pajęczyna bez kropelek rosy?

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja ulubiona Burda i moja upatrzona bluzka :))) Tylko jeszcze nie znalazłam materiału, z którego chciałbym ją uszyć. Twoje wykonanie - boskie. Ta materia jest genialna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Burda super - co ostatnio rzadko się zdarza. Jak zobaczyłam ten szal to wiedziałam, że jest już mój. A jakbyś ja uszyła, to może podpowiedziałabyś jak sobie poradzić z tą plisą z przodu, bo moje wykonanie (przynajmniej od wewnątrz) to gorzej niż amatorstwo. Żenada i gwizdy jednym słowem.

      Usuń
    2. Postaram się pamiętać i jak już nastąpi ten wielki moment, że znajdę materiał i będę szyła, to pokażę (o ile sama nie łupnę z tyłu jakiegoś strasznego "babola" ;))))

      Usuń
  8. Bluzka wyszła genialna i o wiele ładniejsza niż oryginał z Burdy :)) Piękne zdjęcia z ogrodu,u mnie na razie kończę walkę z chwastami i mam nadzieję,że w przyszłym roku też pochwalę się takimi zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, chyba pierwszy raz usłyszałam, że moje dzieło jest ładniejsze od oryginału, hi,hi,hi. A ogród na zdjęciach może i wygląda pięknie, bo właśnie nie widać chwastów. Jeszcze nie mam do nich serca i póki co rosną sobie w najlepsze.

      Usuń
  9. Zostaw chwasty bo zniszczysz te piękne pajęczyny - a bluzeczka boska - podziwiam,podziwiam :) ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostawienie chwastów ze względu na pajęczyny baaaardzo do mnie przemawia (każdy powód do odłożenia roboty jest godny rozpatrzenia). A bluzeczka uprzejmie dziękuje za komplementy.

      Usuń
  10. Przepiękna bluzka, chyba piękniejszego materiału to zdobyć na nią nie mogłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! I pomyśleć, że to kiedyś było szalem wygrzebanym w SH za jakieś marne grosze....:)))

      Usuń