wtorek, 25 września 2012

Krwawa Mary czyli, proszę nie regulowac odbiorników....

.......bo to i tak nic nie da.

     Powinnam chyba iść na jakiś odwyk. I to z trzech powodów.
Powód pierwszy: jak wlezę do szmateksu, to nie wyjdę, dopóki nie wygrzebię czegoś do sprucia, ucięcia, przyszycia lub innej działalności krawiecko-zdobniczej.

Powód drugi: jak wylezę ze szmateksu do wlezę do sklepu z materiałami i nie wyjrzę dopóki nie kupię czegoś do szycia, przyprasowania, doszycia, obszycia lub innej działalności krawiecko-zdobniczej.

Powód trzeci: aby wyleczyć się z destrukcyjnej manii posiadania materiałów w kolorach co najmniej odblaskowych, żeby nie powiedzieć zagrażających zdrowiu i życiu nań patrzących.

Nie wiem tylko czy takie ośrodki pomocy dla kolorofobów istnieją i czy tak naprawdę chciałabym zostać wieloletnim pacjentem któregoś z nich. Dlatego też, póki się jeszcze służba zdrowia o mnie nie zwiedziała i nie położyła lepkiej rączki na moich składkach z  ZUS-u, obiecuję solennie, że jeszcze nie raz, nie dwa stanę się dumną posiadaczką jakiegoś wściekłego materiału, drażniącego gusta postronnych oglądaczy.

Na poparcie tych słów pokazuję stworzoną dziś "we wielkim" pośpiechu tunikę rzec można by pomidorową (od pomidorów już tylko rzut granatem do Krwawej Mary), której to dla zrównoważenia i ostudzenia dodałam koronkę, a która to koronka jeszcze bardziej podbiła i tak już nieźle pomidorowy kolor. A tam, pruć nie będę bom nie taka pracowita, a koronce też się należy trochę świata pooglądać.


Nic tylko włosy rwać i rzucać przez lewe ramię, takiej ilości czerwoności to ja jeszcze nie widziałam



Aż sama odwracam wzrok.



Tu jakbym się trochę i skłaniała ku propozycji udania się w miejsce ustronne i dobrze ogrodzone.....


 Ciało me powabne już znacie, więc darujcie, że dalej nie świecę rumieńcem. Pozwolę sobie za to przybliżyć Wam parę szczegółów dekoracyjnych



Koronka na dole


Koronka przy dekolcie


.....i na dekolcie i na dole....

 A teraz koronka wszędzie.......



  





Obłęd w czystym wydaniu.


Zostawiam Was z tym widokiem zupy pomidorowej, lekko zaprawionej krwawym wspomnieniem o Maryśce i naprawdę nie kręćcie żadnym pokrętłem od telewizora, bo to ma właśnie taki kolor. Pa, pa.




15 komentarzy:

  1. no rzeczywiście czerwone :) ale nie zginiesz w lesie za płotem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, można mnie postawić w formie znaku zakazu, a na pewno nikt nie przegapi :)

      Usuń
  2. Zastanawia mnie jedno... jak dużą masz szafę z ubraniami? Bo ja ciągle muszę redukować ich ilość i ciągle się nie mieszczą. No cóż, pewnie moja szafa za mała... Zazdroszczę Ci więc Twojej ogromnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafę mam stanowczo za małą jak na mój entuzjazm krawiecki :) Powoli ciuchy zaczynają opanowywać sypialnię. Ale mam jeden niezawodny sposób na rozładowanie atmosfery. Otóz co pół roku robię przegląd zawartości i to czego nie załozyłam od 6 miesięcy ląduje w pudle a następnie w kontenerze, których kupę w naszym mieście rozstawiła firma zajmująca się recyklingiem ubrań. Polecam...

      Usuń
    2. A myślisz, że ja tak nie robię? :P :D

      Usuń
  3. Cudowna! Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu kolorowi, bo jak dla mnie to jest po prostu bardzo kobiecy :)
    A co do odwyku, to te pierwsze dwa punkty też by mnie kwalifikowały...do tego dochodzi trzeci, ale inny - NIEZDROWA radość i podniecenie po zakupie czegoś do przerabiania albo nieprzerabiania - jak fikuśna bluza, którą ostatnio dorwałam właśnie w szmateksie za całe 5,20 PLN i po jej założeniu powiedziałam, że już jej nigdy nie ściągnę... (no dobra, teraz sobie myślę, że w lecie byłoby mi w niej za ciepło) :D
    Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ciesze się że jest nas więcej. W kupie raźniej :))))

      Usuń
  4. Ja się mogę oficjalnie przyznać do uzależnienia od koloru czerwonego, krwisto czerwonego i każdego czerwonego :) A tunika wygląda bardzo energetycznie! A z tą białą koronką nawet patriotycznie :)
    I PS. Tez nie należy mnie wpuszczać do pasmanterii i innych miejsc potencjalnie niebezpiecznych, bo zawierających materiały do twórczości wszelakiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym patriotyzmie też tak sobie myślałam przy szyciu :) Może powinnam ja uszyć wcześniej, tak gdzieś na Euro, choć nie sądzę, żeby bardzo pomogła tym naszym patałachom piłkarskim :)))
      A pasmanteria to szatańskie miejsce :))))

      Usuń
  5. no czyli po kolei wszystkie tak mamy :D
    Nieuleczalne... im bardziej się staram, tym bardziej wpadam :]

    Tunika faktycznie całkiem patriotyczna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może otworzymy jakiś Klub Nieuleczalnie i Dozgonnie Uzależnionych od... (w miejsce kropek proszę wstawić odpowiednią dziedzinę) :)))

      Usuń
  6. Ja tam lubię takie ogniste kolory:) Przynajmniej będzie ciebie widać z daleka:)Czekam na nowy post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. A w sprawie nowego postu, to będzie taki poniżej pasa....hi, hi, hi.

      Usuń