piątek, 3 sierpnia 2012

Ukłony i podziękowania

Dziś niestandardowo. Nie będę pisała o fastrydze, stebnówce, szmatkach, jedwabiach ani o tym podobnych utensyliach. Dzisiaj krótki, choć bardzo szczery post dziękczynny. Moje kochane (lub kochani jeśli czyta to jakiś osobnik męski) chcę w tym miejscu bardzo, ale to bardzo podziękować moim pierwszym czytelniczkom i komentatorkom. Każda z Was była kiedyś na początku swojej przygody z blogowaniem, tak jak ja w tej chwili. Każda z Was wie jak fajnie jest mieć świadomość, że nie gada się do siebie jak przysłowiowy pijak do lusterka (takie podejrzenia wobec mnie ma już mój Szanowny Małżonek). Dlatego drogie Panie i drodzy Panowie -  rączki całuję i padam do nóżek  i obiecuję, że będę dumnie reprezentować naszą blogerską społeczność (brzmi trochę jak przysięga olimpijska, ale pewnie tak ma być). A te przemiłe osoby to





5 komentarzy:

  1. Ja będę zaglądać i podziwiać :) Zawsze się znajdzie ktoś, kto zerknie, tyle że nie każdy ma czas i możliwość zostawić komentarz :) (przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę :D)

    OdpowiedzUsuń
  2. hihihi no bardzo mi miło :) i jak tu nie komentować i nie zaglądać jak tak miło się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja lojalnie uprzedzam, że też będę ty zaglądać często i intensywnie ;))))
    Czerwona sukienka - świetna i materiał może i sztuczny i tragiczny w trakcie szycia, ale wygląda pięknie! Ale!!! Ja się zakochałam w bluzce w kropki! Jest genialna, Ty w niej wyglądasz rewelacyjnie! I oczywiście ja, trzepnięta na punkcie butów, nie mogłam nie zauważyć tych czerwonych zamszowych butów... moja lista obuwniczych chceń wydłużyła się o jedną pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękować, dziękować i jak najczęściej zaglądać. Ja robić z przyjemności i zapraszać dla przyjemności : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, jak miło :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń